
Środek wymalowany pędzlem pokrywa tylko to, do czego pędzel sięgnie. Przy impregnacji zanurzeniowej preparat otacza cały element. Tłumaczymy realne różnice i wyjaśniamy, kiedy która metoda wystarcza.
Słowa „impregnacja" używa się zamiennie do bardzo różnych zabiegów — od pomalowania belki pędzlem na budowie po pełną kąpiel drewna w wannie z preparatem. Z punktu widzenia trwałości konstrukcji różnice są zasadnicze. Porównujemy obie metody i pokazujemy, kiedy każda z nich ma sens.
To nakładanie środka impregnującego pędzlem lub wałkiem na powierzchnię drewna. Preparat trafia tylko tam, gdzie sięgnie narzędzie — czoła belek, wręby i powierzchnie przylegające zwykle zostają pominięte, a to właśnie nimi drewno chłonie wodę najszybciej.
Dla pełnej ochrony konieczne są 2–3 warstwy z odstępami suszenia między nimi — na placu budowy rzadko jest na to czas i warunki.
Element w całości zanurza się w wannie z roztworem roboczym impregnatu. Preparat otacza drewno ze wszystkich stron i pokrywa równomiernie każdą powierzchnię — także czoła, wręby i miejsca, do których pędzel nie sięga.
Czas kąpieli kontroluje się na bieżąco i dobiera do przekroju, gatunku i wilgotności drewna, a ilość wchłoniętego środka można weryfikować ubytkiem roztworu. Po kąpieli drewno odsącza się i schnie pod zadaszeniem.
Najważniejsze różnice:
Impregnacja powierzchniowa wystarczy dla:
W Tartaku ARTMA impregnujemy drewno konstrukcyjne metodą zanurzeniową — więźby, krokwie, łaty i kontrłaty, kantówki oraz deski. Używamy preparatów biobójczych z pozwoleniem na obrót i Krajową Oceną Techniczną ITB. Drewno wyjeżdża od nas zabezpieczone i gotowe do montażu — nie musisz się martwić o malowanie pędzlem na placu budowy.
Skontaktuj się z nami — doradzimy i przygotujemy ofertę dopasowaną do Twoich potrzeb.